sobota, 28 grudnia 2013

Rozdział 26


"Rusz tą dupkę, książę Horan nie będzie czekał"

*Oczami Natalii*

- Możesz przestać? - szepnęłam podirytowana zasłaniając się ręką. - Niall!
- Słodka jesteś jak sie złościsz - odparł śmiejąc się, nadal nie przerywając swojej czynności. Kolejny blask oślepił mnie na tyle, że musiałam zamrugać parę razy by sprawić by obraz przed moimi oczami wrócił do normalności.
- Żebyś ty nie wyglądał słodko z rozwalonym aparatem - syknęłam dając mu do zrozumienia, że jego zachowanie doprowadza mnie do szału.
- Ej - uniósł ręce w geście obrony - spokojnie. - odpowiedziałam tylko cichym mruknięcie. Zaczął ustawiać coś w swoim nowym sprzęcie. - to mi się podoba - stwierdził pokazując na fotografie, na której widniała moja postać.
- Horan, masz ten aparat od wczoraj, a już masz z sto moich zdjęć - odparłam zrezygnowana, wzdychając. - zaczynam się ciebie bać - odparłam, na co on tylko wzruszył ramionami.
- Albo to! - powiedział machając mi obiektywem przed oczami.
- Chyba sobie żartujesz? Usuń to! - krzyknęłam starając się wyrwać aparat z rąk.
- No ej! Rozładował się - odparł z pretensjami. Usiadł z obrażoną miną i rękami złożonymi w klatce piersiowej. Zaśmiałam się lekko. - to nie jest śmieszę - oburzył się.
- Może i nie, ale przynajmniej już nie muszę znosić błysków - podsumowałam przekładając w ręku telefon. Miałam nadzieję, że tak po prostu napiszę, że w końcu będę wiedziała gdzie jest i co robi. Czułam, że pomimo wszystko coś jest nie tak. Zawsze mówią, że kobiety mają nosa do tych spraw, a ja wcale nie chciałam by moje myśli stawały się prawdą. Wolałam nie mieć racji, bądź nawet żyć w złudzeniach.
- Halo ja tu cierpię? Mój przyjaciel nie żyje! - moje myśli przezwał Niall. Wciąż znajdował się w tej samej pozycji, a na twarzy widniał ten sam grymas. Zaczęłam się zastanawiać, czy on czasem nie przywiązał się do tego aparatu bardziej niż do jedzenia.
- Nie tylko położył się spać - odparłam udając, że go pocieszam. - Horan weź skończ już no!
- Dobra to co robimy? Może obiad? - a jednak posiłek zawsze na pierwszym miejscu, wrócił prawdziwy Niall.
- Spacer? - spytałam.
- Eh, dla ciebie wszystko - odpowiedział teatralnie i ruszył w stronę wyjścia - rusz tą dupkę, książę Horan nie będzie czekał. - wybuchnęłam śmiechem podążając za nim. [...]


- Wkręcasz mnie, autentycznie mnie wkręcasz! - odparł upierając się przy swoim.
- Niby jak mam ci to udowodnić? - spytałam zrezygnowana jego ciągłym zaprzeczaniem. Swoją drogą stało się to przeraźliwie nudne.
- Zrób mi taki zdjęcie jak temu chłopakowi o tu - wskazała na fotografie mojego byłego kuzyna.
- Od kiedy ty się tak interesujesz fotografią, co? - spytałam uśmiechając się. Zdjęcia, obiektywy, aparaty to było całe moje życie i pasja. Moje zdjęcia nie były złe, prawie dostałam się na studia w New Your'ku do jednego z najlepszych uniwersytetów fotograficznych, ale przez moją przeprowadzkę i to co się wtedy działo moje plany się rozmyły i pozostały tylko setki fotografii zrobionych przeze mnie w przeszłości.
- Nie marudź, tylko rób to zdjęcie - powiedział przybierając jakoś dziwną pozę. - będę twoim modelem - odrzekł kładąc rękę na biodro i dziwnie wykręcił się w bok.
- Niall ludzie patrzą! - skarciłam go śmiejąc się. - Dobra chcesz takie zdjęcie to się uspokój i przyjmij normalną pozycje - powiedziałam wskazując na stan w jakim się znajduję.
- Dobra, dobra - stanął normalnie z rękoma w kieszeni. Uśmiechnął się pokazując swoje idealnie białe zęby. Pstryknęłam parę zdjęć i kazałam mu zmienić pozycje. Nie miałam pojęcia jak bardzo tęskniłam za robieniem tego. Za zwykłym wciśnięciem guzika i zrobieniu zdjęcia. - pokaż no! -  krzyknął radośnie wyrywając mi aparat z ręki.  - no dobra, wierze ci no.
- Czemu zrobiłeś zdjęcie swoich spodni? - spytałam głupia widząc flesze.
- Co ty gadasz? - spytał zdezoriętowany - wyłączyłem już aparat - stwierdził machając mi sprzętem przed oczami. - No nie - szepnął.
- Co? - teraz to ja za bardzo nie wiedziałam o co chodzi.
- Papraci - znów szepnął. Chwycił mnie za rękę i weszliśmy do pierwszej lepszej restauracji. Potykałam się o własne nogi, a błysków za nami coraz więcej przybywało. Myśl, że będę jutro we wszystkich gazetach przerażała mnie dogłębnie. Nienawidziłam być w centrum czyjejś uwagi, a co dopiero całego świata. Chłopacy mieli fanów na całym świecie co graniczyło z tym że jutro zobaczą mnie miliony ludzi. Przerażona zatrzymałam się.
- szybko zakładaj - powiedział Horan podając mi swoją ciemną bluzę z kapturem. Zrobiłam co kazał i znów poczułam szarpnięcie ręki - wyjdziemy tyłem - oznajmił kierując się na zaplecze lokalu. Obróciłam się za siebie próbując określić jak daleko są. Zamiast tysięcy błysków zobaczyłam Harr'ego siedzącego z tą samą dziewczyną, którą wczoraj widziałam na zdjęciu. Moje ciśnienie automatycznie się podniosło, a oczy się zaszkliły. Ponownie się zatrzymałam nie zważając na Niall, który usilnie ciągnął moją rękę w stronę tylnego wyjścia.
- No chodź! - krzyknął nawet na mnie nie spoglądając.
- Niall, czemu on to robi? - spytałam, czując, że po moich policzkach zaczynają kapać łzy. - on jest szczęśliwy z panią z Modestu?
- Jakiego Modestu? - spytał. - kurwa - szepnął przygryzając wargę. Denerwował się, zawsze tak specyficznie przygryzał dolną część ust gdy zrobił coś czego nie miał, gdy się wygadał, gdy powiedział coś nie zdając sobie nawet z tego sprawy. Wpadłeś Horan, za dobrze cię znam.
- Ty coś wiesz - odparłam spoglądając, raz na szczęśliwą parę, a raz na Niall'a. - Powiedz, proszę cię - szepnęłam. - Ja tak dłużej nie mogę rozumiesz?
- Ja nie mogę - odparł uciekając wzrokiem.
- Nie dość, ze Harry mnie non stop kłamie, to jeszcze mój najlepszy przyjaciel nie może mi powiedzieć prawdy, pieprze takie życie Horan! - krzyknęłam zdenerwowana wybiegając z restauracji. Gdzieś miałam opinie tych ludzi i błyski, które nie zanikały. Czułam się jakbym zaraz miała rozpaść się na kawałki. Straciłam dwóch najważniejszych facetów w moim życiu, jaki sens jeszcze istnieć?
 


sobota, 21 grudnia 2013

Rozdział 25


"Jak można ufać komuś kto cały czas kłamie?"


`3 tygodnie później`
*oczami Natalii*
- Harry! Harry!- wydarłam się na cały głos sprawdzając po kolei pokoje. Przebiegłam cały dom szukając loczka. W końcu opadłam bezradnie na łóżko. Przeszukałam połowę miasta by znaleźć mojego chłopaka. Nienawidziłam kłamstwa którym od jakiegoś czasu się posługiwał. Nie używał ich w tylko w stosunku do mnie, z chłopakami również nie był szczery. "Harry na pewno jest w domu" - uspakajał mnie Liam, kiedy w końcu dotarłam do studia, w którym miał nagrywać piosenki. - "po prostu źle się poczuł i wrócił" - tłumaczył Louis. Miałam dość, Styles tak już się zachowywał od paru dni, a ja zastanawiałam się czemu? Chłopcy jakoś za specjalnie nie przejęli się kłamstwami loczka, oprócz Niall'a który bądź, co bądź wspiera mnie od początku. Usłyszałam dźwięk sms, z nadzieją że on napisał wstałam do pozycji siedzącej i wyciągając lewą rękę chwyciłam telefon. 

Na widok sms moje oczy się zaszkliły, a serce mówiło "przecież mu ufasz". Jak można ufać komuś kto cały czas kłamie? Od kogo ta wiadomość? Wzięłam głęboki wdech i zasiadłam do laptopa. Wpisałam w wyszukiwarkę: Harry Styles. Spojrzałam na ekran czytając kolejne tematy. 'Harry Styles z zespołem', 'Harry i lunch w Londynie.' 'Harry z uroczą blondyną, zdjęcie z przed paru minut! Czyżby nowa zdobycz?' 

Kliknęłam w ostatni lik nie do końca pewna czy chcesz znać całą prawdę. Dziewczyna na zdjęciu: wysoka, masakrycznie chuda, doskonałe nogi, rysy twarzy, blondynka - ideał Harrego. Przetarłam mokre policzki. Byłam od niej gorsza we wszystkim. Spojrzałam w lustro, moja ocena przez jeden głupi artykuł spadła poniżej zera. Nie całował się z nią, nie przytulał, po prostu rozmawiał, śmiał się, był szczęśliwy. Czemu wydawało mi się że był bardziej zadowolony niż ze mną? Popatrzyłam na siebie, tu za dużo kilogramów, tam kilka pryszczy, a ona? Idealne nieskazitelna twarz i doskonała figura. Jak Harry mógłby się jej nie oprzeć? Czas wsiąść się za siebie. Czemu czułam się jakby te jego kłamstwa były z mojej winy? Zeszłam na dół szerokim łukiem omijając kuchnie. Uda się, przeszło mi przez myśl wychodząc z domu. [...]





*oczami Niall'a*

- Czemu ją kłamiesz? - spytałem patrząc na Harr'ego - rozumiem nas zdarzy ci się, ale ją? Harry! - potrząsnąłem nim. Westchnął poprawiając grzywkę. - słucham? - spytałem zniecierpliwiony. Odkrząknięcie i całkowita cisza. - tak myślałem. - odparłem. Jego zachowanie przypominało rozwydrzonego nastolatka, który nie umie wybrać miedzy wolnością, a prawdziwą miłością. - może ją jeszcze zdradzisz co?! - wrzasnąłem. - nie zachowuj się jak dziecko Styles - kontynuowałem.
- ty jesteś głupi! Kocham ją idioto. - lekko mnie zmurowało, przeczesał grzywkę i spojrzał na mnie.
- To czemu to robisz? - spytałem głupio. Jakby kochał to by nie kłamał - przeleciało mi przez myśl.
- A czemu ty nadal nie masz dziewczyny, tylko wpierdalasz się w moje życie? - spytał wkurzony.
- Bo jesteś debilem, który rani moją przyjaciółkę, nie wpierdlam się w twoje życie, tylko chronię ją żeby potem przez ciebie nie płakała w poduszkę jak milion  inych dziewczyn. Harry, czy ty naprawdę nie umiesz się zaangażować? - cisza. - słucham?
- Niall, to nie jest nowo poznana dziewczyna - westchnął, jakby lekko ignorując moje poprzednie pytanie.
- To kto? - spytałem, mając nadzieję, że zacznie normalnie gadać.
- Ona wróciła, była moją pierwszą dziewczyną - zaczął opowiadać - kochałem się w niej od pierwszej klasy  aż w końcu w 6 zacząłem do niej "uderzać" - zrobił nawias w powietrzu - po pewnym czasie zaczęliśmy chodzić, byliśmy tak naprawdę jeszcze małymi dziećmi, skąd mogliśmy wiedzieć co to miłość? Choć jakimś cudem przetrwaliśmy aż trzy lata i  z dziecinnych spotkań przerodziło się to wszystko w coś wyjątkowego, byłem jeszcze gówniażem, ale uważałem ja za swoja księżniczkę i wiedziałem, znaczy myślałem że będzie tą jedyną. Potem nasze drogi się rozeszły ona powiadomiła mnie że wyjeżdża do Rzymu, a ja zacząłem karierę. Mieliśmy do siebie dzwonić, pisać. To wszystko sie skończyło szybciej niż myśleliśmy. A teraz wróciła, wciąż taka samo piękna i urocza. Co ja gadam, wszystko wraz z jej przyjazdem wróciło, oprócz uczucia jak myślę. - schował twarz w dłonie. Usiadłem koło niego i delikatnie poklepałem w plecy.
-   Zastanów się którą z nich kochasz, bez względu na wszystko, bo przez to Natalia cierpi, a chyba nie chcesz jej stracić, prawda? - spytałem. Zamiast myśleć teraz o tym, że Natalia jest dla mnie wszystkim, wcieliłem się w rolę najlepszego przyjaciela, bo przecież o to w tym wszystkim chodzi żebyśmy się wspierali.
- Nie chce, żeby cierpiała, ale Niall ja nic nie zrobiłem tylko spotkałem się z nią parę razy.
- Okłamałeś ją, przecież wiesz jak brzydzi się kłamstwem. Najlepiej powiedz jej to wszystko dokładnie tak jak mi - odparłem, uważając że to najlepsze rozwiązanie.
- Zwariowałeś? Ja nie chce jej stracić. - powiedział opierając swoją głowę na zgiętej w łokciu ręce.
- I tu jest to, wolisz kłamstwo - stwierdziłem.
- Nie mów jej - poprosił.
- Jasne - przytaknąłem niepewnie.
- Od kiedy ty się bawisz w psychologa? - spytał uderzając mnie w ramię i śmiejąc się. "Odkąd dziewczyna którą kocham jest przez ciebie okłamywana" odpowiedziałem sam sobie w myślach i szybko potrząsnąłem głową.
- Od dzisiaj - uśmiechnąłem się nerwowo.
- A ty masz kogoś na oku? - spytał poruszając śmiesznie brwiami.
- chyba raczej w serduszku - wymsknęło mi się.
- Kto to? - spojrzał na mnie zaciekawiony.
- Zapomnij nie mam szans. - uśmiechnąłem się lekko przekładając nerwowo palce.
- Niall Horan i nie ma szans? Daj spokój! Kim jest ta wybranka? Znam? - Znasz nawet za dobrze.
- Nie, nie będziesz kojarzył.
- Chociaż imię?
- Dowiesz się w swoim czasie.
- No Niall!- pisnął jak małe dziecko. - proszę no!
- Tu jesteś - usłyszałem za sobą jej delikatny głos, co sprawiło że automatycznie się obróciłem. "Jak zwykle doskonała" - stwierdziłem ilustrując ją wzrokiem.

*Oczami Natali*

- Przepraszam kochanie, powinienem był ci powiedzieć - zaczął Harry zbliżając się do mnie. Pociągnął mnie za rękę do innego pomieszczenia.
- Po co kłamiesz? - spytałam na wstępie i z grobową miną założyłam ręce na piersi. Miałam jeszcze jakąś swoją wartość i dumę, choć po przez idealną blondynkę spadła za nisko.
- Nie chce cię stracić.
- I dlatego umawiasz sie z inną?
- I dlatego spotkałem się z dziewczyną z Modestu - poprawił mnie. Lekko się uśmiechnęłam przygryzając wargę. Ulżyło mi. Wyciągnął w moją stronę ręce a ja je ujęłam. Przyciągnął mnie do siebie i mocno przytulił.
- Idziemy do domu? - spytałam cicho nie odrywając się od niego.
- Jasne - pocałował mnie w czoło i chwyciwszy za rękę poszliśmy do samochodu.. [...]

*Oczami Harr'ego*

Zjawiła się tak niespodziewanie i zniszczyła to wszystko co ułożyłem sobie po jej odejściu. Byłem, znaczy jestem szczęśliwy z Natalią, ale ona ma coś w sobie. Ma w sobie wspomnienia, które uderzają we mnie z potrójną siłą. Wszystkie momenty z mojego życia w których ona była. Ale kocham Natalie, prawda? Czemu wątpię w swoje uczucia? Clara jest przeszłością, a Natalia przyszłością. Więc czemu teraz biję się z własnymi myślami? Spojrzałem na śpiącą Natalie.
- Kocham Cię - szepnąłem i opadłem bezwładnie na łóżko. Nie mogę wątpić, muszę być pewny, muszę wiedzieć, muszę. Usłyszałem jej cichy pomruk przez sen. Clara nigdy nic nie mówiła spała jak anioł, czemu ja o tym teraz myślę? Odwróciłem na nią jeszcze raz wzrok. Ona jest inna niż Clara. Jest księżniczką, a księżniczki żyją wiecznie, że swoim księciem..


poniedziałek, 16 grudnia 2013

Rozdział 24

                                           
"Czy widział jaki skarb ma przy sobie?"

- Niall możesz pożyczyć mi gitarę? - usłyszałam głos za sobą co sprawiło, że automatycznie się obróciłam.
- a Ty nie powinieneś być w drodze do studia? - spytałam patrząc sie na Louisa.
- jasne, masz - odparł Niall podając pasiastemu instrument.
- Harry zepsuł Liam'owi gitarę no i tak oto sie tu znalazłem - wytłumaczył się spoglądając to na mnie to na Niall'a. - przeszkodziłem wam w czymś? - spytał podejrzliwie.
- nie - usłyszałam szybkie zaprzeczanie ze strony Niall'a. Potwierdziłam jego wypowiedź ruchem głowy i spojrzałam niepewnie na Lou.
- jasne, tylko niczego nie zbrójcie! - powiedział kierując się w stronę drzwi.
- robisz się drugi Liam! - odkrzyknęłam.
- róbcie co chcecie! - wydarł się z samego dołu, żeby nam udowodnić że nie zmienia się w mojego niezwykle rozważnego kuzyna.  Zaśmiałam się lekko spoglądając na Horana.
- na czym skończyliśmy? - spytałam zapominając o temacie poprzedniej rozmowy.
- wiesz, nie pamiętam - odparł wysilając się na uśmiech. Nie umiałam rozgryźć najlepszego przyjaciela, czułam się beznadziejnie.

*oczami Niall'a*
Obserwowałem ja odkąd weszła do pokoju. Śledziłem jej każdy ruch. Była idealna w każdym detalu. Patrzyła na mnie swoimi wielkimi niebieskimi źrenicami. Uwielbiałem kiedy to robiła, zwykły jej wzrok przyprawiał mnie o dreszcze. Jej głos pieścił moje uczy. A jej słowa odbijały mi się echem jak czkawka w głowie. Jak ktoś w ogóle taki jak ona mógł istnieć?  Taki perfekcyjny? taki idealny? taki doskonały? Kiedy dowiedziałem sie że Harry żywi do niej jakimkolwiek uczuciem, wiedziałem że nie mam szans. Był szybszy i zawsze działa tak subtelnie że dziewczyny od razu zakochiwały się w nim. Tak też było z Natalią. Pomagałem jej, chciałem żeby była szczęśliwa, jednak bolało, zazdrość zżerała mnie od środka. W głębi duszy miałem nadzieję że nie będą ze sobą, jednak widząc ją uśmiechniętą nie miałem żadnych argumentów przeciwko ich związku. Szczerze dziękowałem w myślach Louis'owi, że przerwał naszą rozmowę. Gdyby ona się dowiedział stracił bym wszystko - ją oraz jego. Wolę dusić się w tej całej sytuacji niż sprawiać by było jeszcze gorzej. Siedzieliśmy w ciszy, ja wpatrzony w jej rysy twarzy jak w obrazek, a ona ze spuszczonym na skarpetki wzrokiem.
- Niall - zaczęła, w moich oczach pojawiły sie iskierki nadziei, choć sam do końca nie wiedziałem na co. - co sie z nami stało? - spytała zerkając na mnie. Oparłem głowę o oparcie rozważnie analizując każe wypowiedziane z jej ust słowo.
- a co miało się stać? - spytałem nie mogąc wymyślić żadnej sensownej odpowiedzi.
- dobrze wiesz o co mi chodzi - powiedziała. Kurczę za dobrze mnie znała. Oczywiście, że wiedziałem o co jej chodzi, jednak fakt, że była to moja wina przytłaczał mnie. Przełknęłam głośno ślinę nie wiedząc co powiedzieć. - Nie rozumiesz, że to ja nie wiem o co w tym wszystkim chodzi?  Że nie mogę tego wszystkiego pojąć? że kurwa - zrobiła przerwę specyficznie poprawiając grzywkę i przygryzając wargę. Odwróciła wzrok w drugą stronę, byłem pewny że w jej oczach zebrały się łzy. Co ja narobiłem? - cholernie tęsknie? Ja chce mieć znów najlepszego przyjaciela, a nie człowieka który ode mnie ucieka.. tęsknie tak bardzo. - szepnęła. Przysunąłem się bliżej i otaczając ją ramieniem mocno przytuliłem ją do siebie.
- przepraszam, Natalia to wszystko moja wina, naprawię to, naprawimy razem, będzie jak dawniej - powiedziałem całując ją w głowę. Nie mogłem znieść widoku jej płaczącej. - proszę nie płacz, księżniczko - szepnąłem do jej ucha. Lekko się uśmiechnęła wtulając się we mnie jeszcze bardziej. Tak bardzo pragnę być na miejscu Harr'ego... [...]


- Co robiliście? - spytał Harry wchodzą to przesiadywanego przez nas przez ok 3 godziny salonu.
- Horror - powiedziała machając mu przed nosem pudełkiem z tytułem filmu. Zakręcił ją dookoła i przytulił do siebie. Zaśmiała się delikatnie pokazując swoje białe ząbki. Czy Harry także zauważał te jej wszystkie detale? Czy umiał podziwiać jej specyficzne i subtelne ruchy? Czy widział jaki skarb ma przy sobie? Czy myślał o niej tak jak ja? Pokręciłem lekko głową, popcorn który jedliśmy podczas filmu podszedł mi do gardła. Widok ich razem mnie bolał bardziej niż kogokolwiek. Widząc, że szeptają sobie coś do ucha i śmieją się razem wstałem z kanapy i ruszyłem do drzwi. Kiedy miała go przy sobie byłem nie potrzebny, zbędny. Udałem sie na górę żeby pobyć w czterech ścianach. Lubiłem to miejsce, choć bez Natalii stało się strasznie puste. Nikt nie wiedział co tu robiłem, ani jak. Mogłem być tu w 100 % sobą. Robiłem tu co chciałem i cieszyłem się że oni o tym nie wiedzieli. Cieszyłem się że nikt nie wiedział. Chyba byłbym skończony w oczach innych... 


sobota, 16 listopada 2013

Rozdział 23


"jestem ciekawy co jest lepszego od patrzenia na nas?"

Lecz po chwili wybuchnęłam śmiechem. Był na tyle głośny, że pan Horan tulący się do szynki podskoczył, a obok mnie znalazł się Harry.
- co jest? - spytał zdezoriętowany przeczesując grzywkę i przecierając oczy. Wskazałam ręką na Horan, który mimo wszystko nie przerywał swojej czynności. Prawdę mówiąc musiał być nieźle wstawiony.
- o kurwa - przeklął po czym zaczął sie śmiać. Walnęłam go w ramię.
- nie przeklinaj - upomniałam pokazując mu palec do góry, po czum się zaśmiałam, a on mi zawtórował.
- trzeba będzie go przenieść do pokoju - stwierdził.
- no co ty nie powiesz? - zapytał sarkastycznie, śmiejąc się pod nosem.
- no ej - oburzył się.
- cicho trzeba go jakoś zabrać - uznałam - pójdę po Liama - szepnęłam i pobiegłam po schodach prosto do pokoju kuzyna.
- Liam - szturchnęłam go - Liam - powtórzyłam czynność ze zdwojoną siłą za co dostała od niego z liścia.
- auć - jęknęłam. Chwyciłam się za policzek i spojrzałam na kuzyna. Przynajmniej się obudził..
- jezu przepraszam, ja nie chciałem to przez sen - tłumaczył się.
- okey, już chodź bo cię potrzebuję -powiedziałam wyciągając go jedną ręką z łóżka a drugą trzymając za policzek.
- o 4 w nocy? - spytał patrząc na zegarek.
- śpisz z zegarkiem na ręce - spojrzałam na niego jak na debila.
- do czego mnie potrzebujesz? - spytał wstając z materaca. Najlepiej zmienić temat..
- chodź na dół - zaśmiałam się.  [...]

- o właśnie po to - powiedziałam wskazując na Horana.
- jezu jak to jebie alkoholem - powiedział Liam na co my z Harrym wystrzerzyliśmy oczy.
- what?! - krzyknęliśmy równo sprawiając, że Niall zleciał z blatu na ziemie.
Jednak zmienienie pozycji w ogóle mu nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie wydawał się dość zadowolony śpiąc ze swoja szynką w ręce. Wyglądał jak szczęśliwe dziecko, któremu oddano ulubioną zabawkę.
- no co? - spojrzał na nas zdezoriętowany. Muszę przyznać, że Liam, od pewnego czasu się zmienił, nie potrafię narazie ocenić czy na dobre czy złe, ale to chyba zupełnie inny temat..
- ty przeklinasz? - spytał Styles unosząc jedną brew ku górzę. Specyficznie jak zawsze poprawił swoje loki i spojrzał zdziwionym wzrokiem na mojego kuzyna.
- oj mało ważne teraz - machnął ręką. - dalej musimy go przenieść. - odrzekł pewnie ciągnąc za nogi Nialla. Spojrzałam na Hazze i ruchem ust pokazałam "what?". On tylko wzruszył ramionami.
- ja pomogę - wyrwałam się z zamyśleń i ruszyłam do Liama.
- co? nie bo znowu zemdlejesz - zatrzymał mnie Harry, kładąc prawą rękę na moim ramieniu i używając na tyle dużo siły, że zabolał mnie obojczyk, a moje usta wydały lekki jęk.
- przepraszam, że co ty zrobisz?! - spytał Liam i przy okazji sprawił iż Horan wylądował ponownie na twardej powierzchni. Spojrzałam zła na Harr'ego.
- dzięki wiesz? Zanieście go do góry. - powiedziałam siadając na krześle.
- z tobą jutro pogadam - zwrócił się do mnie mój kuzyn, unosząc palec do góry w geście grożenia.  
- nie jestem dzieckiem - przypomniałam mu wychodząc z kuchni. Poprawiłam grzywkę wchodząc co dwa stopnie do góry znalazłam sie w swoim pokoju. Położyłam sie na łóżka mając nadzieję, że Liam na jutro nie będzie przygotowywał długiego monologu.

                        *                      *                      *                      *                      *

- śniadanie - usłyszałam cichy szept i poczułam czyjeś usta na policzku. Lekko otworzyłam prawe oko upewniając się, że sprawcą tych uczynków jest Harry.
- i tak ci nie wybaczę ze wczoraj - mruknęłam cicho uśmiechając się do poduszki.
- Natalia, mam śniadanko twoje ulubione - mówił głosem całkiem przekonującym, jednak moja mózg miał ochotę się chwilę z nim poprzekamarzać. Mruknęłam w odpowiedzi jeszcze bardziej wtulając sie w kołdrę.  - proszę cię - westchnął - nie? to nie - usłyszałam, po czym poczułam zimno opatulające moje ciało.
- oddaj mi tą kołdre Styles! - krzyknęłam podnosząc się do pozycji siedzącej. Wystawił "dziubka" chowając kołdrę za sobą. Lekko cmoknęłam go w usta i wstałam z łóżka.
- kocham cię - usłyszałam w odpowiedzi. Stanęłam w bezruchu.
- czekaj, zaraz coś ty powiedział? - odwróciłam się na pięcie do niego.
- dobrze wiem, że słyszałaś - uśmiechnął się.

- powtórz - ponownie się uśmiechnął, ale nie odpowiedział nic. - mało romantycznie, ale - westchnęłam przeciągle patrząc na jego reakcje, on natomiast wyczekiwał na moją odpowiedź. Uśmiechnęłam się - Ja ciebie też Styles, ja ciebie też ...[...]


- gdzie Niall? - spytałam wchodząc do zapełnionej kuchni. Każdy siedział na swoim miejscu, jedzą swój ulubiony posiłek, oprócz blondaska oczywiście, którego jakoś ostatnio brakowało w naszym gronie.
- próbuje wstać .. chyba - powiedział Liam, zerkając na mnie jednym okiem. Usiadłam na swoje miejsce i chwyciłam filiżankę herbaty. Zamieszam dwa razy zerkając na zegarek. Wybiła 12 a po domu rozległ sie dźwięk dzwona.
- co dzisiaj robimy? - usłyszałam głos Zayna, więc na niego odwróciłam wzrok.
- my idziemy do studia, zapomniałeś? - spytał Liam, zapewne miał cały grafik w głowie.
- coo? - powiedział przeciągle Harry. - serio? nie - odpowiedział sam sobie, jak to czasem ma w zwyczaju i ugryzł swojego naleśnika.
- więc my mamy dzień zaplanowany, a ty Natalia co będziesz robić? - spytał Lou patrząc na mnie. Upiłam łyk herbaty wzruszając ramionami.
- jedź z nami! - nadał pomysł Harry spoglądając proszącymi oczkami na mnie.
- i będę się patrzeć jak piątka chłopków pisze piosenkę? - spojrzałam na niego żenująco.
- czwórka - poprawił mnie Liam, spojrzałam na niego z nieporozumieniem. - Horan nie da rady wygrzebać się z łóżka, nie licz na to. - powiedział obojętnie.
- uważasz, że jesteśmy nudni? - spytał Harry z nutką pretensji w głosie.
- tego nie powiedziałam.
- ale zasugerowałaś -  wtrącił swoje  trzy grosze Zayn. Spojrzałam na niego karcąco.
- to ja już mam zajęcie - powiedziałam szybko zamieniając temat.
- jestem ciekawy co jest lepszego od patrzenia na nas? - skwitował Lou.
- może nie lepszego, ale bezpieczniejszego - stwierdziłam. - zaopiekuję się naszym pijakiem. - odpowiedziałam.
 - to dobry pomysł - powiedział Liam, no tak ten rozsądny. - zbieramy sie chłopaki - powiedział wstając od stołu. Po chwili siedziałam sama przy blacie z masą brudnych talerzy.
- narazie - krzyknęli. Trzaśnięcie drzwi i ich nie było. [..]


Lekko zapukałam w drewniane drzwi.
- mogę? - spytałam naduszając na klamkę, powodując minimalne uchylenie się drzwi.
- jasne - usłyszałam zachrypnięty głos blondyna.
- proszę - powiedziałam podając mu tabletkę i szklankę z przeźroczystą cieczą.
- dzięki - usłyszałam w odpowiedzi. Szybko popił małe kapsułki i spojrzał na mnie. Odpowiedziałam mu podejrzliwym spojrzeniem. Od rana męczyła mnie pytanie, jaka była przyczyna upicia się Nialla do praktycznej nieprzytomności.
- Niall - zaczęłam - powiesz mi co sie dzieję? - spytałam, mając nadzieję uzyskać szybką odpowiedź.
- nic - szybka to odpowiedź była, jednak liczyłam na zupełnie coś innego. Spuścił wzrok. Coś go męczyło.
- proszę cie, powiedz - szepnęłam błagalnie. Nie wiedziałam jak do niego podejść wydawał mi sie domem bez żadnych drzwi. Spróbujmy więc wejść przez okno..
- mówię przecież że nic - westchnęłam.
- Horan masz parę sekund by powiedzieć co ci jest, jeśli tego nie zrobisz, jestem wstanie sie wynieś z tego pomieszczenia i unikać cię jak najdłużej się da.- odpowiedziałam na jednym wdechu. Spojrzałam wyczekiwająco.
- jezu, to nie tak łatwo - odpowiedział oskarżająco.
- ale mi możesz wszystko powiedzieć - zachęciłam go.
- kurwa bo ja cie....

czwartek, 12 września 2013

Rozdział 22


"lepiej? - spytał zmartwiony"


- Natalia chcesz coś do jedzenia bo przywiozłem Nando's, bo wiesz byłem.... - usłyszałam głos Nialla potem otwierające sie drzwi. - przepraszam, że przeszkodziłem - odparł nieprzyjemnym tonem i wyszedł trzaskając drzwiami. Szybko stało się tak szybko, że nie byłam wstanie nawet otworzyć swoich ust a do dopiero wypowiedzieć się. Zdziwieni popatrzeliśmy na siebie. Jego zielone oczy wyrażały tylko szokowanie jednak, po chwili na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech, a w źrenicach szalało parę iskierek.
- chyba coś nam przerwał - powiedział Harry próbując mnie pocałować, jednak ja lekko odepchnęłam go od siebie.
- co sie z nim dzieje? - spytałam siadając do pozycji siedzącej.
- co?
- z Niallem, co sie dzieje z nim? No kurde zmienił się, kiedyś był inny..- powiedziałam nerwowo przekładając palce. Chłopak westchnął obejmując mnie ramieniem.
- nie wiem od jakiegoś tygodnia jest taki, taki inny.. nie wiem o co mu chodzi - stwierdził wzruszając lekko ramionami.
- wstajemy? - spytałam podnosząc się z łóżka.
- nie, ty masz odpoczywać - powiedział surowo ciągnąc mnie z powrotem na materac.
- chyba nie myślisz, że przeleżę cały dzień w łóżku? - spytałam unosząc jedną brew w górę. Potwierdził ruchem głowy. - to się mylisz - powiedziałam ponownie się podnosząc. Wyciągnął oby dwie ręce żeby mnie złapać jednak ja zwinnym ruchem go wyminęłam. Z prędkością światła zbiegłam na dół.
- ej - usłyszałam oddalony głos loczka - wracaj tu i leżeć!
- a co ja pies? - odkrzyknęłam wbiegając do kuchni.
- no wiesz ja nic nie sugeruję - odparł stojąc w drzwiach i odpierając się o futrynę. - ale i tak cię kocham - powiedział przybliżając sie do mnie.
- hau? - odpowiedziałam jak pies i zaczęłam zgrywałać głupią.  Spojrzał na mnie zdziwiony.
- a ty mnie? - zapytał, nie słysząc z moich ust, żadnego potwierdzenia.
- hau, hau?
- ej ja się tak nie bawię - odparł zakładając ręce na piersi.
- hau? - zaśmiałam się.
- za karę zrobisz śniadanie - zarządził i wyszedł z kuchni.
- Haruś? - krzyknęłam do niego.
- no czego chcesz? - odpowiedziałam zadziornym uśmiechem. Podeszłam do niego, objęłam go ręką, czułam jak jego skóra się spina. Wzbiłam się na palcach, tak by moje usta były na wysokości jego twarzy.
- hau? -  krzyknęłam mu do ucha i ponownie ruszyłam w ucieczkę.  
- teraz to się doigrałaś - krzyknął ruszając w pogoń za mną. W mgnieniu oka przeleciałam przez salon i z impetem wkroczyłam na ogród. Obróciłam się i zobaczyłam Harrego.
- mam cię - powiedział obracając mnie wokół własnej osi. - co ja mam teraz z tobą zrobić? - spytał nosząc mnie z powrotem do środka. - najpierw cię opieprze bo miałaś odpoczywać, a później... a później... już nic nie wymyśle - zaśmiałam się. - aż takie to śmieszne? - pokiwałam twierdząco głową - oż ty, za karę cały dzień leżysz w łóżku - powiedział niosąc mnie na górę.
- Harry? nie jest ci za ciężko? - spytałam, gdyż chłopak trzymał mnie na rękach już z jakieś 20 minut.
- głupia jesteś? Oczywiście że nie, ale mogłabyś teraz otworzyć drzwi, bo wiesz jakoś tak nie mam ręki? - spytał.
- jasne - puściłam mu oczko na co oboje się zaśmialiśmy. Z "rozmachem rzucił" mnie na łóżko.
- ałłć - jęknęłam trzymając się za głowę. Skuliłam się w głębek i zaczęłam masować skronie.   
- jezu, Natali co jest? Dzwonić po karetkę? - spytał. Kiwnęłam przecząco głową.
- nic nie jest, trochę mnie boli głowa. - jękłam. Szczerze sama nie wiedziałam o co chodzi. Czułam się dobrze, a nawet wspaniale, ale potem naglę jakby ktoś uderzył mnie z jakiegoś gigantycznego kamienia.
- trochę? - wykrzywił się.
- Harry przyniesiesz mi leki przeciw bólowe? -spytałam na jednym wdechu. Chłopak nie odpowiedział nic. Było tylko słychać kroki na schodach.

- trzymaj - odpowiedział podając mi tabletkę i szklankę z wodą. Szybko połknęłam pigułkę i popiłam zawartością szklanki. - lepiej? - spytał zmartwiony. Kiwnęłam twierdząco głową.
- to jest normalne - odparłam.
- jak to normalne?! Raczej nienormalne. - twierdził z grymasem na twarzy.
- to po tym uderzeniu, Harry to serio normalne.
- uważam, że i tak powinnaś iść do tego szpitala.
- nie - zaprzeczyłam szybko wyciągając rękę do przodu.
- nie rozumiesz, że sie martwię? - pocałowałam go w policzek.
- rozumiem a nawet wiem. - uśmiechnęłam się a on zaraz po mnie.
- może jakiś film? -spytał lekko sie uśmiechając.
- jasne, ale.. - przerwał mi.
- ja wybieram - powiedział jak małe dziecko. - horror! - krzyknął podekscytowany.
- nieee - jęknęłam, ale jak widać nie miałam nic do gadania...

                                   *          *          *          *          *          *          *


Zasnęłam przy filmie wtulona w Harrego. Obudziłam się gdy usłyszałam otwierające się drzwi frontowe. Oczywiście wszyscy próbowali ciszo wejść dzięki czemu narobili jeszcze większego hałasu. Louis chyba wszedł w wazon, a Zayn zaplątał się w firanę. Harry lekko otworzył oczy. Położyłam palec na ustach by pokazać mu, że ma udawać że śpi kiwną tylko leciutko głową. W sumie po 30 minutach "kabaret" sie skończył a ja ponownie wygodnie na klacie Harrego położyłam się spać.
- auć! - usłyszałam głos jakiegoś chłopaka. Spojrzałam na Harrego smacznie spał. Dźwięk nie dochodził z góry więc to nie byli też chłopacy. - kurwa - zdecydowanie te "miłe" słowa dochodziły z kuchni. Wzięłam pilota do ręki jako broń i pełna obaw ruszyłam do pomieszczenia z lodówką. Przekroczyłam próg.
- o ja pierdole - szepnęłam zakrywając ręką usta...


poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Rozdział 21



"Były one coraz bardziej namiętne."


* oczami Niall *


Ruszyłem na poszukiwania Natalii. Prawda jest taka, że oszukałem Harrego.. Przecież ją widziałem nawet z nią gadałem. W oddali zauważyłem 3 stojące postacie. Między migającym światłem latarni spostrzegłem Natalię. Była związana, a jedna z dwóch postaci trzymała w ręku nóż, który podłożyła Natalii do gardła. Moje serce przyśpieszyło, a  moje ciało opanował strach. Jednak postanowiłem iść dalej.
- Natalia! - krzyknąłem - ej zostawcie ją! - osoby uderzyły Natalię w głowę i ruszyły w ucieczkę. Bez sensu było by je gonić, więc nie wiem czego oczekiwały? Szybkim krokiem do niej podszedłem.
- Wszystko okey? - spytałem podnosząc ją z ziemi.
- tak... nie.. nie wiem -chwyciła się za głowę.
- zadzwonię po Harrego - oznajmiłem wyciągając telefon. Nie powiedziała nic. Ani nie zaprzeczyła, ani nie potwierdziła.  Zero reakcji. Wybrałem numer i szybko powiadomiłem loczka o tym co się stało. Zabrałem ją na ławkę obok. Natalia oparła się o oparcie i zamknęła swoje czekoladowe oczy. Po co chwila sprawdzałem czy dziewczyna przypadkiem nie zemdlała. Z żale patrzyłem jak się męczy. Miała ciężki oddech i po co chwila mrugała oczami. Zrobiło mi się głupio z tego powodu co dzisiaj zrobiłem. Moje sumienie dało znać o złym zachowaniu.
- Natalka? - zacząłem zdrobnieniem. Nigdy tego nie robiłem, więc miałem nadzieje, że zrozumie o co mi chodzi.
- ehe
- chciałem cię, no wiesz przeprosić ..
- w takim momencie, serio? -  odparła cicho, nie miała sił nawet na to  by wypowiedzieć kilka słów.
- jasne, przepraszam pogadamy o tym później - kiwnęła tylko głową...


                                               *          *          *          *          *         

- może jednak pojedziemy do lekarza? - spytał troskliwie Liam. Wszyscy siedzieliśmy w kółku patrząc na leżącą na kanapie dziewczynę. Efektem uderzenia nie były tylko zawroty głowy , ale także fioletowo-czerwony siniak, którego nie dało się nie zauważyć. Natalia jako odpowiedź na pytanie pokręciła przecząco głową.
- przyniosę coś do picia i do jedzenia - oznajmił Lou i zniknął za drzwiami kuchni. 
- nie chce - odpowiedziała cicho.
- Natalia to się źle skończy jak nie pojedziemy do lekarza. - stwierdził Liam.
- kochanie, proszę cię co zgódź się co? Pojedziemy lekarz cię tylko przebada i wrócimy - powiedział Harry trzymając swoją dziewczynę za rękę. Poczułem ukucie w sercu, a jedzenia ze śniadania podeszło mi do gardła. Wstrzymałem oddech.
- ma racje - potwierdziłem ciężko przełykając ślinę.
- ale wy jesteście głupi - stwierdził Zayn, usłyszałem dzwonek do drzwi - to jasne, że do żadnego lekarza by nie poszła, no ale on przyszedł do niej - uśmiechnął się przekluczając kluczyk w zamku tym samym otwierając drzwi specjaliście.
- dzień dobry - powiedzieliśmy wszyscy równo z wyjątkiem "poszkodowanej".
- oj nie wiem czy taki dobry - skwitował lekarz patrząc na Natalie. - okej, to państwo wszyscy wyjdą a ja sie zajmę pacjentką. - Posłusznie opuściliśmy pokój kierując się do kuchni.
- Zayn ty jesteś genialny - powiedział Harry. Jego głos odbijał mi się jak czkawka. Reszty ich rozmowy nie słuchałem usiadłem poza "grupą" i się wyłączyłem.

                        *          *          *          *          *          *          *          *


*oczami Natalii*

- nic mi nie jest - powiedziałam cicho patrząc na pana w białym fartuchu.




Oprócz tego, że kręciło mi sie w głowie i chciało wymiotować, to faktycznie nic mi nie było.
- tak tylko wstrząśnienie mózgu - powiedział z sarkazmem lekarz przykładając mi do miejsca uderzenia lód. Syknęłam z bólu. - i co ja mam z tobą zrobić?
- najlepiej nic - odpowiedziałam
- wolisz jechać do szpitala czy..
- nie -odparłam przerywając mu.
- to mogę tylko powiedzieć, żeby pani odpoczywała, przypisze pani lekki i za tydzień do kontroli, uprzedzam, że może mieć pani zawroty głowy lub wymiotować, ale jeśli uderzenie nie przyniosło żadnych poważniejszych uszkodzeń to za tydzień powinno przejść - uśmiechnął się.
- yhy, dziękuję - odparłam, przewracając się na drugi bok. Za dużo tego wszystkiego dzisiaj. Następne złe wspomnienie do kolekcji...

*następny dzień*

- powiesz mi co się stało? - spytał Harry wpatrując się w moje brązowe tęczówki, ja jednak uciekałam wzrokiem.

Oprócz tego że została mi pamiątka w postaci siniaka pozostała jeszcze dziura w psychice. Nie łatwo mi jest mówić o trudnych dla mnie wydarzeniach. Po prostu nie umiem opowiadać złych wspomnień, nie lubię sie dzielić nimi z innymi, wole je zachować dla siebie tylko i wyłącznie.
- nic się nie stało - odpowiedziałam krótko. Leżałam na łóżku, a Harry siedział obok mnie uśmiechając się smutno. Chłopców nie było w domu każdy poszedł w innym kierunku. Niall do Nando's, Liam do domu Daniell, Zayn pojechał z Perri na zakupy, a Lou pojechał gdzieś z Eleonor. Wyszło na to, że zostałam sama z moim chłopakiem.
- ej kochanie wiem, że coś się stało. powiesz mi? -spytał łagodnym tonem. Jego delikatny głos sprawiał, że przechodziły mnie ciarki. - kto ci to zrobił? -  chwycił moją rękę.






- dziewczyny... - spojrzał na mnie zdziwiony - wasze fanki... - teraz to on błądził swoimi zielonymi tęczówkami po pokoju nie wiedząc co powiedzieć.
- chyba psychofanki.. -powiedział zdenerwowany - takie coś nie miało prawa się zdarzyć!
- stało się  i się nie odstanie.. trudno - powiedziałam spokojnie widząc jak jego żyłka na szyi pulsuje chwyciłam go za rękę. Wzruszyłam ramionami.
- pogadam o tym z Paulem, czuję się winny gdyby nie ja one by cię nie zaatakowały.. przepraszam - spuścił wzrok.
- Harry, to nie twoja wina, przestań -  pogłaskałam go po policzku, przybliżając twarz do jego.
- moja - spojrzał w moje oczy. Nasze usta się spotkały.






- widzisz nic mi nie jest - uśmiechnęłam się ponownie go całując.
- skoro możesz sie całować to chyba nie - powiedział pogłębiając nasz pocałunki. Były one coraz bardziej namiętne. Usiadłam na nim okrakiem. Działałam pod wpływem impulsu on zresztą też. Nie panowaliśmy nas sobą...



środa, 17 lipca 2013

Rozdział 20


"zabij mnie, no na co czekasz?"


Zdziwiona poszłam na dół. 
- co jest? - spytał się Harry. Westchnęłam.





- Niall nie jest głodny - odpowiedziałam
- jest chory? - zaniepokoił się Liam.
- nie wiem, chyba nie... wiecie co ja.. ja się przejdę, straciłam apetyt - co ja pieprze? Straciłam najlepszego przyjaciela, a nie apetyt. Zachowywałam sie lekko jak opętana, nie zwracając uwagi na ich głosy, na to co mówią szłam do przodu. Myślę, że potrzebuję sie przewietrzyć, zażyć świeżego powietrza, odetchnąć. Szłam chodnikiem 5 godzinę zastanawiając się gdzie popełniłam błąd? Nigdy nie był w stosunku do mnie taki oschły. Nigdy nie zachowywał sie w ten sposób. Nigdy nie wygonił mnie  z pokoju. Nigdy nie był po prostu taki jak parę godzin temu. Po ci chwila z moich oczy spływała jedna kropelka robiąc mokry ślad na moim policzku. Postanowiłam wracać. Wolnym krokiem kierowałam się w stronę posiadłości One Direction. Mijając jedną z ławek zobaczyłam siedzącą na niej znajomą postać. Zatrzymałam się. Nie zauważył mnie, miał spuszczony wzrok na dół. Patrzył się na swoje buty jakby były jakimś fenomenem. A może mnie zauważył i chciał uciec od mojego wzroku?
- Natalia? - spytał podnosząc oczy na mnie, a jednak zauważył mnie - co ty tu robisz? - spytał, był nieco milszy.
- chodzę - odpowiedziałam krótko.
- o godzinie 2 w nocy chodzisz sama po parku? - spytał lekko zaniepokojony.
- tak - znów krótka wypowiedź.
- dlaczego?
- co dlaczego?
- dlaczego chodzisz sama, a nie na przykład z Harrym? - spytał. Lekko się zdziwiłam.
- żebyś sie pytał - chciałam rozluźnić sytuacje, chciałam żeby było jak dawniej.
- aha - spodziewałam się czegoś innego.
- idziesz do domu? - zapytałam
- nie - odpowiedział krótko.
- to ja też nie - usiadłam obok niego na ławce.
- zmarzniesz - stwierdził
- trudno - oparłam się o oparcie i zamknęłam oczy,
- zamierzasz spać? ukradną cię - znów stwierdził
- trudno - znów ta sama wypowiedź.
- wróć do domu - zarządził. Prychnęłam.
- nie
- musisz być zawsze przeciwko mnie?
- że ja przeciwko tobie? kto dzisiaj wyjebał mnie z pokoju? - spytałam złośliwie, byłam ciekawa co odpowie.
- czy tylko ty kurwa możesz mieć zły humor? Wyobraź sobie, że inni ludzie nie zawsze muszą sie cieszyć i mieć dobry humor, czy udawać te uczucie tak jak ty chcesz. - wstał z ławki i poszedł, tak po prostu zostawiając mnie samą.
Zamiast za nim biegnąć pokierowałam się do domu. Nie miałam ochoty się z nim jeszcze bardziej pokłócić. Szłam dość szybkim tempem by  znaleźć się jak najszybciej w ciepłym pomieszczeniu.
- ej ty! - usłyszałam dziewczęcy głos za sobą. Obróciłam się. Przed mną stały dwie średniego wzrostu brunetki. - chodzisz z Niallem? - spytała jedna. Ich głos był nie przyjemny, aż przeszły mnie ciarki.
- a co cię to? - przybrałam taki sam ton głosu jak one. Przestraszyłam się, ale postanowiłam udawać pewną siebie dziewczynę. Bardziej mnie zabolało, że pytały właśnie o Nialla. O najlepszego przyjaciela, który jak wywnioskowałam uważa mnie za rozkapryszoną dziewczynę, która uważa się za pępek świata. Poplątane..
- oj nie grzeczna.. dziwie się dlaczego Niall cię wybrał on woli inne typy dziewczyn. - stwierdziły.
- tak macie racje, przeciwieństwo was było by dla niego wprost idealne. - podeszły nieco bliżej. Nie ruszyłam się z miejsca zachowując twarz osoby, która zupełnie sie nie boi. Jednak mogłam iść na aktorstwo...
- oj nie tak ostro - zaczęła jedna
- posłuchaj nas lepiej, bo to sie źle dla ciebie skończy.
- directioners? - zapytałam z niedowierzaniem.
- tak, a co? - oburzyła się jedna.
- serio fanki? - spytałam
- nie fanki.. tylko .. - przerwałam jej.
- psychofanki ? - chyba się wkurzyły........


                                
   *          *          *          *          *          *          *

*oczami Harrego*

- gdzie ona jest? - krzyknąłem zdenerwowany.
- uspokój się takim czymś nic nie zdziałasz, zaraz pójdziemy jej szukać - powiedział Zayn szukając kluczyków od auta.
- kurwa zobaczcie ile jej nie ma? A jak coś sie stało?! - chodziłem po pokoju gestykulując rękami. Martwiłem się i to jeszcze jak bardzo. Usłyszałem otwierające się drzwi. Z nadzielą wybiegłem z salonu na korytarz.
- Niall? - spytałem zawiedziony.
- też się cieszę, że cię widzę? - powiedział.
- gdzie byłeś?
- chyba nie muszę ci się spowiadać. - warknął oschło.
- masz racje nie musisz, chociaż powiedz czy spotkałeś Natalię?
- nie? - powiedział niepewnie. - nie wróciła jeszcze? - spytał zdziwiony - przecież jest już 4 dlaczego do cholery jej nie szukacie? ja pierdole- nie czekając na odpowiedź wyszedł z domu trzaskając drzwiami. Postanowiłem zrobić to samo. Ubrałem się i razem z chłopakami poszliśmy szukać Natalii....



                                   *          *          *          *          *          *          *

*oczami Natalii*

-co ty robisz? - spytałam widząc jak dziewczyna wyciąga z kieszeni nóż.

- pobawimy sie? - lekko zaczęłam się wycofywać w tył. - skoro jesteś taka odważna. - Nie zdążyłam się zoriętować kiedy druga obeszła mnie od tyłu i związała ręce. Skąd one wiedziały, że akurat dzisiaj mnie spotkają? Przyłożyła mi nóż do gardła.
- no proszę, jak jesteś taka odważna zabij mnie, no na co czekasz? - zaczęłam ją podjudzać. Jeżeli mam umrzeć umrę, nic nie zmienię, nic nie poradzę. Jedna do drugiej zaczęły coś szeptać. Nie dało się zrozumieć najkrótszego wyrazu. Cichy szmer.
 - z wielką chęcią to zrobię. - myślałam że coś innego powie, zgrywanie odważnej i wmawianie sobie, że taka jestem nie było dobrym pomysłem. Całe życie przeleciało mi przed oczami. Może to faktycznie mój koniec? Może już nigdy nie zobaczę Nialla i Harrego, ani żadnego z tych 5 idiotów, może nigdy do końca nie zwiedzę Londynu. Może właśnie w tym momencie odejdę. Nasuwa się pytanie: Czy ktoś by w ogóle za mną tęsknił?
-no dalej kurwa, do cholery na co czekasz? ...



piątek, 7 czerwca 2013

Rozdział 19




"chyba jestem w końcu szczęśliwa"


- Harry, ja... - nie pozwolił mi skończyć.
- Natalia przepraszam nie powinienem - speszony odsunął się od mnie. Lekko się uśmiechnęłam i chwyciłam go za ręce.
-  Chciałam powiedzieć, że takie rzeczy to po ślubie, ale okey - zaśmiałam się głośno, a Harry mi zawtórował.
- no więc moja nowa dziewczyno, pójdziesz ze mną na naszą pierwszą randkę? - spytał wyciągając rękę do przodu.
- kto ci powiedział że będę twoją dziewczyną - lekko go zmurowało. - nikt mi się o nic nie zapytał więc ja nie wiem o co chodzi w ogóle. - uśmiechnęłam się podstępnie.
- już drugi raz mnie dzisiaj zrobiłaś w konia - stwierdził - ale no to czy ty Natalia Grogsvord chcesz być zemną stojącym przed tobą Harrym Stylsem?
- zastanowię się - powiedziałam udając zamyśloną - no ewentualnie sie zgadzam. - Wystawił rękę w moją stronę a ja ją ujęłam. Dopiero wtedy zoriętowałam się że jest to miejsce w którym już wcześniej byłam właśnie z Harrym. Pamiętam dokładnie dlaczego tutaj przyszłam. To był ten dzień w który dzwoniliśmy na numer Samanty. Przez przypadek znalazłam to miejsce, co jest jasne bo Londynu nie znam. Nasza rozmowa wtedy nie była za bardzo interesująca...



"- co ty tu robisz? - spytałam
- szukałam cię 2 godziny! - wrzasnął Harry.
- trudno - szepnęłam pod nosem. - możesz sobie pójść?

- co?  nieeee 
- idź - nalegałam
- pfff... myślisz że cię posłucham? - kiwnęłam głową twierdzącą - no to źle myślisz, idziemy razem
- ale ja nie chcę  iść do domu
- kto powiedział że idziemy do domu? - pociągnął mnie za rękę i nim się obejrzałam byliśmy już w taksówce. Nie miałam nic do gadania."




- czekaj ja chyba znam to miejsce - powiedział Harry. Te same myśli w tym samy czasie, czyżby telepatia? Zaśmiałam się. - no co? - spojrzał na mnie zdziwiony.
- o dokładnie tym samym pomyślałam... Tyle, że ja umiem szybciej myśleć i wiem skąd to miejsce znam. - odparłam zadowolona.
- no to mnie oświeć?
- pamiętasz jak dzwoniliśmy do Samanty - intensywnie myślał, próbował sobie przypomnieć o co chodziło - szukałeś mnie 2 godziny?
- aaa pamiętam
- lepiej sobie lecytynkę kup - zakpiłam z niego.

- ja mam dobrą pamięć tylko no krótką. 
- no, no. - przyznałam kiwając głową potwierdzająco.
-no wiesz, ja bardziej pamiętam jak później poszliśmy do kawiarni i tak dobrze nam się gadało.. i ...
- ja też to pamiętam idioto, nie mam takiej "dobrej"  - zrobiłam nawias palcami - pamięci jak ty
- no ej, jesteś chamska kotku
- kotku, no proszę nie za szybko? - spytałam
- już tak mogę do ciebie mówić i nie dostanę od ciebie po mordzie ani nic. Będę z tego korzystał - stwierdził, za co dostał ode mnie w ramię. 
- i co dostałeś.
- ale nie w mordę - wyszczerzył się.
- lepiej już chodźmy - stwierdziłam.
- na randkę? .... yea! - spytał, sam sobie odpowiedział i wykonał jakiś dziwny ruch.
- nie do domu kretynie.
- czekaj nie skumałem, to sarkazm czy serio mówisz? - zrobił zdziwioną minę.
- ty w ogóle mało kumasz.
- a ty mnie znów obrażasz.
- przyzwyczaj się - deżawu? Prawie identyczną rozmowę miałam z Niallem..
- spróbuje.... idziemy do domu?  - spytał.
 - pewnie - chwyciłam go za rękę. Chyba jest dobrze, chyba jest nawet wspaniale, chyba się cieszę, że z nim jestem i chyba jestem w końcu szczęśliwa..






            *          *          *          *          *          *          *          *          *          *         




- Natalia ja nie chciałem żebyś tak to zrozumiała ... - spojrzał na nasze ręce - wy jesteście razem? zaraz to ty nie jesteś z Niallem? - zdziwił się Liam.
- no właśnie - przyznał Harry - zapomniałem o tym - przyznał. Spojrzeliśmy sie razem na siebie i przypominając sobie naszą wcześniejszą rozmowę wybuchliśmy śmiechem.
- co? - mój kuzyn spojrzał się na nas jak na ułomnych.
- nic, nie, nie jestem z Niallem, jestem z Harrym - uśmiechnęłam się.
- mniejsza o to, chodźcie zrobiłem kolacje - powiedział Liam
- ty i kolacja? - zdziwiłam się
- ty pierwszy próbujesz - spojrzał z przerażeniem Harry.  
- nie wierzycie we mnie? - spytał smutno kuzyn. Zapadła cisza. - Do stołu a nie mi tu kurde będziecie wybrzydzać.
- Liam... ja..
- jak kurwa mi jeszcze raz powiesz że nie jesteś głodna to ci gały powyrywam - krzyknął zdenerwowany na co Harry wybuchł śmiechem.
- ja chciałam powiedzieć że idę do łazienki? - powiedziałam z lekkim przerażeniem,
- a idźcie wy wszyscy - machnął szmatką, którą miał w ręce, podejrzewam że dopiero skończył swoje dzieło, bo jego strój był cały upaprany w jakiejś mazi. Trudno mi stwierdzić czym ona była. Poszłam do góry do łazienki. Po drodze spotkałam Nialla, który zadowolony schodził z góry.
- czujesz jakie zapachy? Ale jestem głody - stwierdził - a ty co taka wesoła? - spytał podejrzliwie.
- jestem z Harrym, udało się, dziękuję gdyby nie ty to by się tak nie stało - uwiesiłam mu się na szyję. Zaszokowany dopiero po krótkiej chwili odwzajemnił uścisk.
- wiesz co zapomniałem czegoś z góry. - powiedział szybko oderwał się ode mnie i już go nie było.
- Natalia chodź już!
- idę - zawróciłam i zeszłam na dół. Już wszyscy siedzieli przy stole oprócz Nialla.
- jezu już jestem głody gdzie on jest? - niecierpliwił się Zayn
- serio chcesz to jeść? - spytał się Lou, za co dostał sałatą od Liama.
- spokojnie on nie przepuście okazji zjedzenia kolacji - powiedział Liam - ale kurczę, gdzie on do cholery jest?
- może ja pójdę po niego? - zaproponowałam i wstałam od stołu. Po chwili znajdowałam się na górze, przy naszym pokoju. Zwinnym ruchem otworzyłam drzwi.
- Niall chodź na kolacje. - powiedziałam stojąc w przejściu. Byłam święcie przekonana, że blondasek wstanie z dupy i jak torpeda pójdzie na dół na jedzenie. Myliłam się.
- nie jestem głodny - odparł oschło
- ale przecież mówiłeś..
- nie ważne co mówiłem wyjdź! 
- ale...
- idź, mówiłem chce zostać sam - powiedział i nie zwracając uwagi na mnie wziął swoją gitarę i zaczął coś brzdąkać. Wycofałam sie i zamknęłam drzwi. Dlaczego mam wrażenie, że właśnie straciłam najlepszego przyjaciela?...





czwartek, 30 maja 2013

Rozdział 18



"Jesteś dla mnie jak powietrze, nie mogę żyć kiedy nie ma cię przymnie, bo to właśnie dzięki tobie jeszcze oddycham"




- możesz przestać? Anemia to kurde nie jakaś śmiertelna choroba! - próbowałam wytłumaczyć mojemu kuzynowi, że nic mi nie jest, ale jego teoria na temat anemii była zniewalająca. Wymyślił sobie coś co w żadnej książce lekarskiej nie można znaleźć.
- czy ty wiesz, że jesteś blisko anoreksji?! - krzyknął zdenerwowany.
- a czy ty rozumiesz, że to nic poważnego i że miliony dziewczyn na świecie to ma? - przewróciłam oczami, nie miałam zamiaru przez kolejną godzinę wysłuchiwać jego "kazania".
- martwię się. I wiesz co bardzo dobrze zrobiłem, że wziąłem cię tu. - skomentował
- no pewnie decyduj za mnie - odpowiedziałam oburzona.
- przynajmniej będę mógł cię pilnować. - stwierdził
- ej nie kłócicie się - wtrącił się Niall
- nie masz prawa za mnie decydować nie jesteś moją matką żeby mi do cholery mówić co mam robić! -krzyknęłam zdenerwowana, nawet nie zwróciłam uwagi na blondaska, który usiłował załagodzić całą sytuację.
- mam się tobą zająć, a ty mi to utrudniasz..
- zrozumiałam aluzje - powiedziałam ciszej. Niall wstrzerzył oczy. Chyba widział o co mi chodziło. Widocznie zna mnie lepiej od własnego kuzyna.
- co? - spytał Liam. Nie odpowiedziałam. Dla mnie już było wszystko jasne. Słowa "mam się tobą zająć, a ty mi to utrudniasz" odebrałam jako "mam obowiązek cię pilnować i ty jeszcze takie coś robisz.  Ja muszę to robić, nie chcę - muszę." Poczułam się taka nie potrzebna. Nie spodziewałam sie, że kiedykolwiek usłyszę takie coś od niego od osoby, której ufałam najbardziej. Zrobiło mi się ciemno przed oczami, ale i tak szłam przed siebie. Wyszłam na dwór i zaczęłam biegnąć, tak po prostu przed siebie. Znów w pogoń za mną ruszył Niall. Po co mam teraz mu przeszkadzać? Przyśpieszyłam jeszcze bardziej by go zgubić. Przecież nie będę nikomu sprawiać kłopotu..


Usiadłam pod dębem.
- ładnie tu - powiedziałam sama do siebie, patrząc na panoramę Londynu.
- potwierdzam - usłyszałam znajomy głos z tyłu. Odwróciłam sie a w moich oczach pojawiły się łzy.
- Harry? - spytałam, głupia przecież wiedziałam, że to on. Stał przede mną i patrzył się zaszklonymi oczami prosto w moje źrenice.
- nie, duch - próbował rozluźnić sytuacje. Lekko się uśmiechną pokazując białe ząbki. Przymrużyłam oczy by powstrzymać łzy. Tak nagle zachciało mi się płakać na jego widok. Na widok osoby, którą kocham? - co się stało? - spytał.
- ale przecież ciebie to i tak interesuje. - nie powiedziałam tego złośliwie wręcz przeciwnie. Byłam spokojna i opanowana, sama siebie nie poznawałam, może po prostu teraz bardziej przejmowałam się Liamem niż Harrym który mnie obraził.  Niepewnie usiadł koło mnie.
- mogę? - spytał.
- i tak za późno  - stwierdziłam odgarniając kosmyk włosów z twarzy. Znów się uśmiechnął. Podobało mi się to. Te uśmiech był w pewnym sensie powodem do mojego uśmiechu.
- powiesz mi? - spytał cicho ledwie słyszalnie.
- czuje się nie potrzebna. - po co ja to mu to powiedziałam? Po co?
- ale dlaczego? My cię kochamy martwimy się o ciebie.
- taa jasne zwłaszcza ty - prychnęłam
- ja najbardziej - spojrzałam na niego zdziwiona. Specjalnie odwrócił wzrok w drugą stronę.
- co? - spytałam zdezoriętowaną.
- nie zauważyłaś tego? Jesteś dla mnie jak powietrze, nie mogę żyć kiedy nie ma cię przymnie, bo to właśnie dzięki tobie jeszcze oddycham, nawet nie wiesz jak bardzo żałuję tego co powiedziałem, jak bardzo chciałbym cofnąć czas, jak bardzo chciałbym żebyś mnie kochała.. ja bardzo.. - przerwałam mu.
- skąd wiesz, że cię nie kocham? - spytałam mrużąc oczy.
- ja.. no.. bo... - jąkał się - a kochasz? - szczerze, bałam się tego pytania. Ale przecież odpowiedź na to pytanie była krótka i prosta. Tylko trzeba było ją jeszcze wybrać. Tak czy nie?
- ja... taa...k ? - powiedziałam nie pewnie uniknąć jego wzroku. Zaczęłam się bawić kosmykami swoich włosów.
- co ty powiedziałaś? że..  że mnie kochasz? - zaczął się cieszyć jak małe dziecko. Teraz widziałam, że mu zależy. Wiedziałam że mogę mu wybaczyć i zaufać. - wybaczysz mi? - opanował się na chwilkę. Stanął przede mną i podał mi rękę. Ujęłam ja i pod wpływem jego siły sama stałam już na prostych nogach. - wybaczysz mi? -powtórzył pytanie, jakby myślał że nie usłyszałam go.
- tak - odparłam krótko. - wybaczam ci Harry Styles'ie ten haniebny czyn. - powiedziałam poważnie, Loczek zrobił zdziwioną miną a ja pachnęłam śmiechem. W jego towarzystwie zapomniałam o problemach, zapomniałam o świecie, o wszystkim co było wokół mnie. Liczył się tylko on i ja. Duet, który jak dla mnie przezwycięża wszystko.
- osz ty ty ty ! - krzyknął i zabrał mnie na ręce kręcąc wokół właśnie osi.
- haahahhaharryy posstaw mniee - powiedziałam  - przepraszam?
- od razu lepiej - postawiła minie na ziemi. Otrzepałam swoje ubrania i kierując głowę ku górze natrafiłam na jego wzrok. Zielone oczka w które byłbym w stenie gapić sie przez cały dzień, tydzień, miesiąc. Zatopiłam się w nich, świat wydawał się nie istnieć jego głowa była coraz bliżej, a jego malinowe usta prawie dotykały moich. Jedno muśniecie... drugie..




Zaraz co ja robię?
- stop...
  



niedziela, 12 maja 2013

Rozdział 17


"daruj sobie Styles"


-wyjdź! - powiedziałam na wstępnie, obracając się tak, by nie patrzeć na osobę wchodzącą do sali.
- Natalia posłuchaj! - poprosił.
- Czy ty nie rozumiesz, że nie chcę? nie chcę słuchać żadnych słów wypowiedzianych z twoich ust! One są nic nie warte! - krzyknęłam. Zagotowało się we mnie. Działałam pod wpływem impulsu. Tylko on mógł mnie uspokoić, ale co wtedy kiedy on był przeciwko mnie? Zaczyna się woja. Osoba którą kochasz jest osobą której nienawidzisz. Dwa w jednym. Tylko to nie jest jakaś cholerna przecena w supermarkecie, to jest życie, to jest gra o szczęście.
- ja to wtedy powiedziałem, bo... - zaczął coś mówić, moje reakcja była natychmiastowa. Włożyłam palce do uszu i zaczęłam śpiewać ignorując go.
- lalalalalalalaalalalala
- Natalia - szturchnął mnie.
- nie dotykaj mnie! - wrzasnęłam, odsuwając sie od niego. - przecież nie będziesz dotykać dziwki - dodałam nieco ciszej. Zamilkł, nie mógł wydusić z siebie słowa, czułam że była górą, ponad nim. Postanowiłam kontynuować, działałam impulsywnie. - wypierdalaj stąd, no co co się patrzysz?! przecież tak mnie nazwałeś, może co już nie pamiętasz? A przypomnieć ci? Jak się kłóciliśmy z byle powodu, a ty wyskoczyłeś z takim czymś? Nie pamiętasz? Szkoda, lecytynkę sobie na pamięć kup może pomoże. Mam pytanie. - skończyłam swoją wypowiedź nieco spokojniej. Podniósł oczy ku górze, pewnie miał nadzieję, że po całym moim przemówieniu będzie happy end. Mylił się. - możesz wyjść? - zapytałam nakładając na twarz sztuczny uśmiech.
- ja.. ja..
- daruj sobie Styles - wyszedł, tak po prostu się poddał. Trzaśnięcie drzwi, wyskoczyłam z łóżka jak oparzona. Wybiegłam na korytarz, wchodził do windy. Nawet nie spojrzał w moją stronę, gapił się przed siebie. Wróciłam się zamykając drzwi z podwójną siłą. Oparłam się o nie i zjechałam po drewnie. Znów czułam ten ból, znów płakałam. Płakałam z bezradności........



                                                           *          *          *          *

- chcę stąd wyjść w tym momencie, proszę o wypis na własne żądanie! - stałam na środku korytarza i dyskutowałam  z lekarzem od godziny namawiając by  wypuścił mnie w tej chwili z tego białego budynku.

- próbuje pani wytłumaczyć, że musi pani zostać choć jeden dzień na obserwacji! - jak to mówił starał mi się przemówić do rozsądku. W dupie miałam jego rozsądek chciałam stąd wyjść i zaszyć sie w czterech ścianach. Tak by nikt mnie nie widział, nie słyszał i nie mógł oceniać.
- nie mam zamiaru sie więcej z panią kłócić, nie rozumie pani... -bezczelnie weszłam mu w słowo.
- rozumiem, że mam iść do jakiegoś pana przełożonego, bo wydaje mi się że w przepisach jest czarno na białym, że mogę poprosić o wypis i masz mi go dać, albo wiesz co, sama wyjdę bez niczego  - uśmiechnęłam się sztucznie. Ruszyłam do głównych drzwi. - życzę miłego dnia!- krzyknęłam na odchodne i mnie już tam nie było.


                        *          *          *          *          *          *          *          *          *


Stałam przed drzwiami i nie mogłam ich odtworzyć. Klucz nie pasował do zamka, nie dało sie go przekręcić. Czy ja o czymś nie wiem?
- Natalia co ty tu robisz? - obejrzałam sie za siebie i ujrzałam Thomasa.
- mieszkam? - powiedziałam niepewnie spoglądając na  zdziwioną twarz szefa.
- nie chłopacy u mnie byli i powiedzieli że byłaś w szpitalu, że zwalniasz sie z pracy i że u nich zamieszkasz, a tak w ogóle jak sie czujesz co? słyszałem że zemdlałaś? - spytał lekko przejętym głosem. Podsumowując nie mam "swojego" mieszkania i nie mam pracy, która odciągnęła by mnie od tych cholernych myśli. Super, jest świetnie!
- tak, ale wszystko jest okey - odpowiedziałam krótko wysilając się na uśmiech.
- oh to wspaniale! - krzyknął podekscytowany jakoś nie podzielałam jego radości.
 - to czekaj zaraz zadzwonię po Niall żeby po ciebie przyjechał, przecież nie będziesz szła taki kawał - powiedział i nie zwracając uwagi na moje protesty zadzwonił do niego.




*          *          *          *          *          *          *          *

- Miałaś wyjść jutro - powiedział podejrzliwie Niall siadając za mną na kanapie w salonie.
- ale jestem dzisiaj, nie cieszysz sie? - zrobiłam smutną minkę
- oczywiście, że się cieszę ale.... - wyglądało jakby się nad czymś intensywnie zastanawiał Przyjął pozę myśliciela i nie wykonywał żadnego ruchu. Lekko go szturchnęłam.
- ale co?
- Natalia ja wiem, że to nie jakieś cholerne osłabienie po alkoholu! Masz mi powiedzieć co ci jest - powiedział zmartwiony.
- nic mi nie jest - uśmiechnęłam się zdenerwowana i zaczęłam wodzić oczyma po pokoju by uniknąć kontaktu wzrokowego z nim.  
- Natalia! - krzyknął lekko wkurzony.
- mówię, że nic ..... nie powiesz? ani Liamowi, ani nikomu?
- nie... - spojrzałam na niego podejrzliwie - obiecuję! - wystawił dwa palce do przodu.  - to powiesz? - ugięłam się.


- mam anemie
- że co? - usłyszałam głos, ale byłam pewna, że on nie należał do Nialla. Odwróciłam się za siebie. Tylko nie on............